niedziela, 13 kwietnia 2014

Rozdział 12

Zanik pamięci.. czy ktoś o tym w ogóle wiedział wcześniej? Chłopak cały się trząsł w moich ramionach. Przecież.. to wszystko ma sens. Ta cała moja wyprawa. Głównym zadaniem było dowiedzenie się dlaczego Louis nie został z Eleanor. Nikt nie pomyślał, że on miał problem.. pewnie gdzieś wyjechał.. zapominając o powrocie, ponieważ jego pamięć kasowała wszystko sprzed kilku minut. Dlatego tak dziwnie zachował się. Znał całą prawdę o mnie.. i co nastąpiło? O niczym nie wie. Bez zastanowienia wyciągnęłam telefon i wybrałam numer Nathana. Po pięciu sygnałach.. zrezygnowałam. Na całe szczęście jakoś niedawno Niall dał mi do siebie kontakt, więc musiałam z tego wykorzystać.
-Halo? - zapytał zaspanym głosem blondyn. Chyba go obudziłam..
-Cześć, tu Kelly, słuchaj.. mógłbyś przyjechać po mnie i po Louisa? Nie mamy jak się wydostać stąd..
-Ok, a gdzie jesteście?
-No.. w tym budynku niedaleko fontanny w parku.. kojarzysz gdzie to jest? - miałam nadzieję, że tak.
-Jasne.. czekajcie 10 minut, zaraz będę - rozłączył się a ja pogłaskałam szatyna po włosach. Te jego zachowanie.. na pewno nie jak na 23- latka. Musze też poważnie porozmawiać z chłopakami. Ja.. nie wytrzymam.. czas powiedzieć reszcie 'zespołu' co się dzieje z Louisem. Nawet Harrego ściągnę z LA. Przyjaźnili się.. czuję coś, że niedługo będę musiała go opuścić. A Eleanor.. nie da sobie sama rady.. przecież.. będzie miała dziecko.. nie mam pojęcia co wydarzy się na najblizszym czasie, więc trzeba przejąć inicjatywę.
Gdy Niall przyjechał, wbiegliśmy do auta. Nie wyglądał na zadowolonego.. możliwe, że go obudziłam tym telefonem. Po jego minie było widać jedno.. martwił się o śpiącego Louisa.
Kiedy przejeżdżaliśmy obok domu Nathana, kazałam mu zatrzymać się, przy okazji obiecał, że zawiezie Lou do El. Mimo rodzącego się we mnie strachu.. postanowiłam wyłożyć kawę na ławę. Nate.. co on do tego ma? Bardzo dużo. To jego zgoda jest mi potrzebna, żeby ściągnąć stare One Direction do Londynu.
Rozglądając się po salonie, dostrzegłam na górze światło. Tam się znajduje.. tam będzie miejsce poważnej rozmowy.
-Cześć.. powiedziałam nieśmiało. Chłopak właśnie grał.. w grę.
-Wróciłaś.. myślałem.. nie nocujesz u Tomlinsona? - zaskoczyły mnie jego słowa. Zastanowiłam się przez chwilę nad odpowiedzią.
-Nie.. mam do Ciebie sprawę.. eh.. nie pozwolisz..
-Kelly, gadaj o co chodzi, nie mam zamiaru bawić się w zgadywanki. - odparł, odwracając się w moją stronę.
-Wiem dlaczego Louis zniknął.. ma zanik pamięci.. jakieś dwie godziny temu chciał się spotkać.. wygarnął całą prawdę.. wiedział, że nie jestem stąd.. nagle.. złapał się za głowę.. kompletnie nie pamiętał nic. Trzeba powiedzieć chłopakom o tym.. muszą się dowiedzieć.. albo tak zrobię.. albo jutro wracam do siebie. Masz wybór. - powiedziałam zakładając nogę na nogę.
-To nie będzie takie proste.. pamiętasz co mówiłem na samym początku? Każdy twój wybór zadecyduje o przyszłości. Jesteś tego pewna?
-Tak..
-Żeby nie było, że nie ostrzegałem. - wstał i skierował się w stronę łazienki. Taa..
Jeszcze przed zaśnięciem wysłałam do całej czwórki sms'y z prośbą o spotkanie. Poczatkowo.. moje myśli nie mogły się uspokoić. Jasne, że nie będzie łatwo wyjaśnić wszystko. Mogą nie uwierzyć.. wyśmiać.. ale.. muszą wysłuchać. Tylko.. czy nie lepiej żebym najpierw spotkała się z Eleanor?
~kilka dni później~
"Ja sama i czas.. siedzę nad pomostem, mam zanurzone nogi w wodzie. Nie myślę o trudnych sprawach.. tematy są raczej pozytywne. Moja twarz jest zwrócona ku słońcu. W tym miejscu mogłabym zostać na zawsze. Spuszczam wzrok na białą sukienkę. Jest piękna. Tutaj.. czas stoi.. nie trzeba go zmieniać.. wszystko jest idealne. Wtem.. czuję na swoim ramieniu czyjąś rękę. Louis. Siada obok mnie, wpatrując się w jezioro. Po chwili nasze dłonie splatają się.
-Dlaczego nie chcesz mi powiedzieć? - pyta. Zdziwiona patrzę na niego pytająco. -Dlaczego ukrywasz przede mną tajemnicę? - wiem o jaką odpowiedź mu chodzi.
-Nawet nie wiesz jakie to jest trudne.. zaburzyłabym twój świat.. złamała serce.. nie chcę tego. - odpowiadam z nadzieją.
-Wiele rzeczy przeżyłem.. nie boję się bólu.. martwię się.. o nas. Proszę.. wyjaw mi to. - nalega, magicznie przenosząc nas do ogrodu. Rozglądam się po nim, podziwiając kolorowe krzewy, drzewa.
-Przepraszam.. - puszczam jego dłoń i zaczynam się oddalać.
-Proszę nie zabijaj mnie! - krzyczy, powodując, że się zatrzymuję zszokowana. -Im dłużej będziesz wzlekać.. na samym końcu.. to Ty mnie zniszczysz. - niespodziewanie składa na moich ustach pocałunek. -Naprawdę chcesz zmienić czas?"
Spadam.
Moje ciało leci w dół, a ja jestem uwięziona w nim. Czy to już naprawdę koniec?
Tyle niewyjaśnionych spraw. Tyle zranionych serc. I to przeze mnie?
W prawej dłoni czuję przeraźliwy ból. Mam ochotę krzyknąć, ale nie mogę.
Widzę obrazy..
Ja ucząca się chodzić. Ja po raz pierwszy spadając z huśtawki. Ja kończąca gimnazjum.
Ja zmieniająca przeszłość..
Po co mieszałam się w cudze sprawy? Po co tak bardzo chciałam pomóc babci? Mogłam odszukać w internecie tego chłopaka, a nie cofając się w czasie.
Nie wiem co się dzieje..
Niemy krzyk.. ból w okolicy brzucha.
Czy to już koniec historii? Miała nigdy się nie skończyć..
Dlaczego życie jest niesprawiedliwe?
Wiele pytań na które nie ma odpowiedzi. Louis Tomlinson.. urodziłam się w złych czasach?
Louis..
Lou..
~*~
-Aaaaa! - krzyknęłam przeraźliwie. Serce biło mi niewiarygodnie szybko. Białe ściany, kabelki poprzyczepiane do mnie. Moment.. jestem w szpitalu? Co się stało? Jak? Gdzie się znajduję? Nerwowo rozglądam się za jakimś kalendarzem, czymkolwiek. Po chwili wpada pielęgniarka.
-Obudziła się pani po trzech miesiącach śpiączki. Proszę nie panikować, zaraz wrócę z lekarzem. - uśmiechnęła się ciepło.
Jakie znowu trzy miesiące?! O czym ona gada?!

---------------------------------------------------------------------------------
Haha.. chyba znowu coś namieszam z fabułą tego opowiadania.. zresztą.. od początku nieźle namieszałam, więc.. takiego czegoś można było się spodziewać :D
Szablon by S1K