niedziela, 6 kwietnia 2014

Rozdział 11.

Chciałam mu powiedzieć, żeby nie brał mnie za swojego anioła, ale było już za późno. Wpatrywał się we mnie z tym swoim mega uśmiechem, a ja głupia nie wiedziałam co zrobić. Odchrząknęłam.
-To znaczy.. chodzi Ci o mnie? - nieśmiało zapytałam. Ale kurde, musiałam wiedzieć czy to ja.. czy inna dziewczyna.
-Domyśliłaś się.. spójrz.. Eleanor traktuję jak swoją najlepszą przyjaciółkę a ty..
-Czy byłbyś z nią gdybym odeszła? - przerwałam mu. Jestem trochę niecierpliwa.
-Moze.. skąd przyszło Ci do głowy takie pytanie?
-Ponieważ przyszłość jest niepewna. - westchnęłam
~*~
Tydzień później.
"Minął miesiąc odkąd przebywam w Londynie w roku 2013. Czasami tęsknię za pewnymi rzeczami, których jeszcze nie ma. Hologramy.. ojej. W ostatnich dniach rozmawiałam z Nathanem bardzo poważnie na temat ewentualnego związku mojego i Louisa. Tak.. niestety.. wpadłam w sidła. Najtrudniejszym zadaniem będzie to, kiedy.. nastąpi powrót do przyszłości. Pewnie będę załamana.. ale czuję, ze dam sobie radę. Tylko nie wiem jak zachowa się Lou. Jasne, że nie chcę łamać mu serca.. tak czy inaczej.. nie jesteśmy sobie pisani. Moje miejsce jest w roku 2068.. "
Westchnęłam. Mój zeszyt.. a raczej dziennik, z każdym dniem zapełniał się nowymi notatkami. Właśnie siedziałam w kawiarni i rozmyślałam. Dlaczego to zrobiłam? Czy nie byłoby lepiej zostać w domu i nie wtrącać się w cudze sprawy? Może wtedy Louis nigdy by mnie nie poznał.. ale.. nadal pozostałaby zagadka co się z nim stało później. Miałabym na sumieniu własną rodzinę.
Ludzie krzątali się po lokalu jak mrówki. Rozumiem.. sobota, weekend. Tylko.. dlaczego nie można spokojnie posiedzieć przy oknie i porozmyślać, bo koledzy z zespołu "kłopotu" dosiedli się do mnie. Liam i Zayn.. tak.. to chyba oni.
Niechętnie oderwałam wzrok od uliby i spojrzałam na nich. Czemu cały czas się uśmiechają? Emm.. chyba źle się czuję..
-Nie powiecie mi, dlaczego aż promieniujecie radością? - zapytałam, a oni.. zero reakcji. No ejj.. -W takim razie chyba czas już na mnie. - chwyciłam torebkę, ale zostałam zatrzymana.
-Chcielibyśmy tobie podziękować.. za to, że Lou dał sobie radę po załamaniu.. na próbach ciągle nam mówi, że jesteś dla niego jak anioł stróż.. że go wybawiłaś. Dzięki - powiedział Liam i przytulił mnie. Oo.. nie jest dobrze.. sprawy zaszły za daleko.
-Nie ma sprawy.. ale nie przywiązujcie się do mnie za bardzo.. - czemu ja to powiedziałam?! Ugh.. zawsze muszę coś palnąć.. -To znaczy.. eh.. sama się pogubiłam.. - zaśmiałam się, a chłopaki posłali mi uśmiechy. Czy już mówiłam, że czuję się niezręcznie?
-Jeszcze raz dzięki.. wpadniesz do nas na próbę? - zapytał Zayn.
-A nie będę wam przeszkadzać? - nie chciałam się narzucać.. choć i tak sami mi to zaproponowali.
-Nie będziesz.. lepiej żebyś była przy Louisie.. zespół się rozpada.. - po tych słowach tylko się zdziwiłam. Ej.. który dzisiaj jest? Odruchowo spojrzałam na wyświetlacz telefonu. To już jutro.. wielki dramat.. rozpad zespołu One Direction. ich definitywny koniec. Przez Harrego. Wszyscy będą go obarczać oto. Nie zapowiada się na fajny dzień.
~dwa tygodnie później~
"To już koniec One Direction! Fanki nadal nie mogą się pogodzić z tym, że po 3 latach istnienia zawieszają działalność. Co jest powodem tego? Prawda wyszła na jaw! Louis Tomlinson był w ukrytym związku z Harrym Stylesem. Przykrywką były Eleanor Calder oraz Cassie Daywi. Przyczyną jest oficjalny związek młodszego członka zespołu, powodując załamanie nerwowe u Louisa.
Jak widzimy na twitterze.. Elounor Shippers.. nie mają łatwo. Niektóre Larry Shippers dobijają je jeszcze bardziej, ponieważ.. one wierzyły w Larrego. Sami uważamy, że to zachowanie jest nie fair.
O dalszych informacjach przeczytajcie koniecznie na stronie.."
w gazetach pełno było artykułów o końcu 1D. Załamane fanki.. jedna wielka masakra. Chłopaki niby obiecali, że.. kiedyś powrócą, ale nic nie jest gwarantowane, że po raz kolejny odniosą taki sukces.
Najdziwniejsze było to.. gdy nie musieli przebywać już razem. Harry przeprowadził się do Los Angeles, Niall został razem z Louisem, a Liam razem z Zaynem i ich dziewczynami udali się na wakacje. Sprawy zaczęły się komplikować.. a jeżeli.. Lou wyjechał z Niallem i najzwyczajniej w świecie.. zapomniał o dziewczynie, która.. dała mu wsparcie? Naprawdę.. gdybym tylko wiedziała, że po tym rozpadzie.. będą działy się takie rzeczy. Chłopak nie okazywał mi już tyle uczuć. Wręcz przeciwnie.. oddalał się ode mnie.
zamyślona wpatrywałam się w padający deszcz. Niby nic mi nie przeszkadza w związku z tym, że jestem tutaj. Według wyliczeń Nathana.. moja nieobecność jest jak jeden dzień.. albo.. 7 dni.
"Musimy się spotkać przy fontannie w parku. TERAZ." - odczytałam sms'a od Tomlinsona. Dlaczego podkreślił "teraz" ? westchnęłam. Ten to ma pomysły. Spotykać się w taką ulewę. Ale.. nie chcę się z nim kłócić, więc jakiś czas zajęło mi znalezienie kurtki przeciwdeszczowej. Jeśli jutro nie będę miała kataru.. uznam to za cud.
Dochodząc do fontanny, na jednej z ławek zauważyłam chłopaka. Siedział wyraźnie skulony. Aż bałam się do niego podejść. Wzięłam głęboki wdech i ruszyłam w jego stronę.
-Jestem.. - powiedziałam niepewnie. Louis powoli podniósł głowę do góry. Czy on znowu płakał? Jego oczy były zaczerwienione. Eh.. nigdy nic nie będzie ok.
-Chodź za mną - podszedł do fontanny i wskazał na nią. -A teraz wracaj skąd przybyłaś, nie potrzebuję pomocy od ludzi z przyszłości - zszokował mnie tym zdaniem. Patrzałam na niego przestraszonym wzrokiem.
-O czym ty mówisz? - niech mi wyjaśni, bo chyba się zgubiłam..
-Dobrze wiem, że Nate cię sprowadził z któregoś tam roku, abyś zapobiegła katastrofie związanej z moją osobą. Nie jestem aż taki głupi, żeby nie skojarzyć faktów. Przez cały czas dziwnie się... aaa.. moja głowa... - złapał się rękami za bolące miejsce, przy tym upadając na ziemię. Błyskawicznie uklękłam przy nim.
-Hej, wszystko w porządku? - zapytałam najdelikatniej jak potrafiłam. To było bardzo dziwne..
-N.. nie.. ratuj - po tych słowach, pomogłam mu wstać i schroniliśmy się w jakiejś starej kamienicy. Przez dobre 10 minut Louis kiwał się do przodu i do tyłu. Masakra..
-Kelly.. co my tu robimy? Dlaczego tu jesteśmy? Umawiałem się dzisiaj z tobą? - co on wygaduje? Jeszcze chwilę temu oskarżał mnie, a tu.. co się z nim dzieje.
-Naprawdę nie pamiętasz? - w odpowiedzi pokiwał głową.
Chyba wiem co tak na serio spowodowało zniknięcie Lou. On ma zanik pamięci. Jakby był pod wpływem.. zaklęcia, które kasuje wspomnienia sprzed kilku minut.
Może dlatego nigdy nie wrócił do Londynu...
Szablon by S1K