wtorek, 18 marca 2014

Rozdział 7.

Od samego rana Nathan nie był w humorze. Ciągle wykłócał się przez telefon, biegał po mieszkaniu. Mi pozostało jedynie.. przyglądać się temu. Dzisiaj to całe wydarzenie tak? Jakim cudem trafiliśmy, gdy Tomlinson będzie przeżywał załamanie nerwowe? Nie mogliśmy pojawić się w bardziej łagodnych okolicznościach? Nawet przy śniadaniu jego zachowanie było wręcz dziwne. On ma jakies zakłócenie jaźni? Co ja gadam.. chłopak najzwyczajniej w świecie ma problem lub sprawę która go trapi. Tylko, że.. śmiesznie to wygląda..
-Dzisiaj jedziemy do Manchesteru. Nie mamy czasu do stracenia. - powiedział około godziny 10:00. -Ubierz się w miarę normalnie, bo to spotkanie jest decydujące i od niego zależą nasze dalsze działania.
-Jeny.. co to może być? - westchnęłam. Niech nikt się nie dziwi mojemu zachowaniu. Mam tylko 16 lat i łatwo złapać nudę.
-Ty, Eleanor.. chyba wiesz jak z nią rozmawiać, tak? - na te słowa wytrzeszczyłam oczy. Ze jak?! Zaprzyjaźnienie się z młodą babcią brzmi jak zadanie nie do wykonania. Z opowiadań mamy wiem jaka była El przed narodzinami swojej pierwszej córki. Nieufna, podejrzliwa. a jeśli się wyda, że jestem z przyszłości? Ze mną nigdy nie wiadomo.. czasami gadam głupoty.
-Mniej więcej.. dlaczego? - bezsensowne to pytanie..
-Kelly.. więc czemu tu przyleciałaś? Zawsze mogłaś tam zostać u siebie i nie stwarzać problemów. Teraz masz jakieś fochy. Podobno chcesz uratować Louisa? - trafił w czuły punkt. Chciałam go ratować, tylko że.. nie jestem pewna czy dam radę.. -Trochę więcej wiary w siebie - poklepał mnie po plecach i skierował się w stronę drzwi. -Zostajesz czy idziesz?
-Poczekaj chwilę. - powiedziałam i ruszyłam za nim.
Przez całą drogę nie pisnął ani słówka. Rozumiem.. można się na mnie gniewać, ale nie aż tak! Czy on wie przez co teraz przechodzę? Skok w przyszłość byłby.. inny.. niech spojrzy z mojej perspektywy. Cofam się w czasie, zaraz poznam swoją babcię w młodym wieku, a jeden maleńki błąd spowoduje.. zwrot zdarzeń i inne problemy. Muszę na spokojnie wszystko interpretować. Na swój sposób.
Dojeżdżając pod bramę poczułam lekki ucisk w w żołądku. Możliwe, że znam to miejsce. Kiedy tylko weszliśmy do środka uderzyła we mnie gama barw. Żółć, czerwień, zieleń.. pradziadek jest niezłym dekoratorem wnętrz.. albo prababka. Nie obchodzi mnie to.
Po krótkim przedstawieniu udaliśmy się do salonu, gdzie siedziała brązowowłosa. Ok.. czy już wspominałam, że jestem w tej rodzinie jakimś nieudanym eksperymentem urodowym?
-Eleanor, poznaj Kelly moją najlepszą przyjaciółkę - przedstawił mnie Nathan, po czym lekko pchnął moje plecy.
-Emm... cześć.. - bąknęłam. Co ja mam powiedzieć?!
-Miło mi.. Nate.. nie wspominałeś, że twoja kumpela jest taka nieśmiała..
-Uwierz mi, że gdy ją poznasz, to jej buzia się nie zamyka - zaśmiał się, a ja mu dałam sójkę w bok.
-Dziewczyny, zostawiam was same. - od tak oznajmił. Dopadnę go kiedyś, przysięgam! Nie żeby coś, ale ktoś (czyli ja) ma za długi język.. i może coś wypaplać.
-Co? - ups.. wyrwało mi się. Speszona spuściłam głowę na dół. -Aa.. o której wrócisz?
-Pod wieczór.. wiecie, że między Hazzą a Louisem nie jest za wesoło, musimy na nich uważać.. a przy okazji.. macie czas, żeby się zapoznać - cmoknął w powietrzu i już go nie było.
Zostałyśmy same.. kurde.. pomocy!
 Nerwowo zaczęłam się rozglądać po pokoju. O czym mamy rozmawiać? Całe szczęście El przejęła inicjatywę.
-Na serio nie został Ci nikt inny oprócz Nathana? - zapytała. Jeju.. znowu muszę kłamać.. w dobrej sprawie ta?
-Emm.. to znaczy.. tak. Straciłam rodziców, a rodzina.. raczej nie chce mnie znać.. - starałam się, żeby mój ton był jak najbardziej smutny. Nie jestem dobrą aktorką no!
-Oh.. gdybym poznała Cię wcześniej.. mogłabym jakoś pomóc.. sama na świecie.. nie fajna rzecz..
-Mam jeszcze Nate'a.. - łzy pojawiły mi się w oczach. Kłamstwo wychodziło mi coraz gorzej. Dziewczyna usiadła bliżej i przytuliła mnie. Spokojnie.. przybyłam z misją pokojową, będzie ok. Ukradkiem spojrzałam na nią. Wiedziałam, że babcia okazywała bardzo dużo uczuć i może z tego powodu została wybrana na dziewczynę Lou, ale w tej chwili? Miałam ochotę rozpłakać się w jej ramionach i powiedzieć prawdę. Niestety nie mogę. Uratuję jej ukochanego choćby nie wiem co.
Zauważyłam.. zauważyłam w jaki sposób ona patrzy na ich wspólne zdjęcie. Był to wzrok zakochanej osoby. Tylko.. czy będzie im dane być razem?
Nie mam pojęcia jaka będzie reakcja, kiedy Louis zadzwoni zapłakany po tym jak za parę godzin.. minut.. Harry stwierdzi, że woli zostać hetero i zerwie z nim. Jego serce.. rozpadnie się na małe kawałki.
-J.. jesteś w ciąży? - wydukałam w końcu. Czy aby to było dobre pytanie? Oczekiwałam przez pewien czas na odpowiedź.
-Skąd to wiesz?
-Ee.. - skąd ja to wiem, skąd ja to wiem. Myśl! -Nie wiedziałam co powiedzieć, więc palnęłam po prostu pierwszą myśl jaka przyszła mi do głowy, przepraszam..
-Nic się nie stało. W sumie.. zgadłaś. Oczekuję dziecka.. chociaż.. kontakt z jego ojcem.. nie dopuszczę do tego.
-Mogłabyś rozwinąć tę myśl? - wstrzymałam oddech. Czy ona jest na tyle ufna, żeby otworzyć się przede mną?
-Ok.. ufam, że nikomu nie powiesz. Ja.. byłam z Maxem.. nie z tym z  zespołu The Wanted, tylko z miom przyjacielem. Nie fortunnie zaszłam w ciążę.. jest dopiero początek, więc będę to ukrywać. Nigdy nie dowie się o swoim potomku. Jest strasznym człowiekiem. Żądał pieniędzy.. w końcu wybuchłam i wykreśliłam go ze swojego życia na zawsze. Bo.. pokochałam kogoś innego. Chcesz coś do picia? - w odpowiedzi kiwnęłam głową na tak i podreptałam za nią do kuchni. Trochę się zdenerwowała, widać było jak jej ręka się trzęsie.
-Zakochałaś się w Louisie? - zapytałam, natychmiastowo karcąc się w myślach. Hmm.. nawet niepotrzebnie.
-Może.. gra grą, ale.. całowaliśmy się przed kamerami.. chodziliśmy za ręce.. samo z siebie wyszło. Jeśli rozmawiamy o życiu uczuciowym.. Kelly masz kogoś na oku? -odpowiedziałabym, że Mitcha.. tylko, że.. on się jeszcze nie narodził? Ale to dziwnie brzmi.
-Nie.. jestem singielką z wyboru. - łatwo poszło..
-Naprawdę? Nie ma takiego chłopaka, na którego serce bije Ci mocniej? Sprawia, że masz motylki w brzuchu?
-Szczerze? Nie doznałam jeszcze takiego uczucia.. wszystko przede mną.. - westchnęłam i wzięłam się za opróżnianie szklanki. Oczywiście.. później zadawałyśmy sobie pytania, żeby lepiej się poznać.
Ok.. z Eleanor zaprzyjaźniłam się.. czy z Lou będzie tak samo? Moment.. on teraz.. i te załamanie. Nie uda mi się!
Pod koniec wieczoru, gdy ogladałyśmy film, który widziałam chyba z co najmniej kilka razy przyszedł sms na moją komórkę. Jego treść mnie trochę przeraziła..
"Uważaj.. zaczyna się piekło. Każdy nasz zły ruch może zmienić przyszłość. Miej się na baczności.."

------------------------------------------------------------------
Z tego rozdziału jestem bardziej zadowolona :). Chociaż.. mógłby być dłuższy..
Szablon by S1K