sobota, 15 marca 2014

Rozdział 5.

Trzymając sie mocno chłopaka przeszliśmy przez tzw. bramę. Niby poczułam jak kropelki wody mnie łaskoczą po twarzy, ale to było chwilowe. Moment później spadaliśmy w dół. Nikt się nie przesłyszał. Dosłwonie lecieliśmy w dół. Wyobraźnia tak płatała mi figle, że musiałam zamknąć oczy. To moja pierwsza i ostatnia podróż w czasie. Przecież to jest niebezpieczne! Szum.. czy raczej świst zagłuszał wszystko. Gilbert się śmiał.. czułam to, bo jego brzuch lekko się trząsł. Jak można śmiać się z.. no właśnie z czego.
Kiedy nabrałam odwagi, powoli otworzyłam powieki. Białe światło zbliżało się do nas coraz szybciej. Jeśli sobie czegoś nie złamię, to będzie cud.
-Kelly! weź głęboki wdech i nie wypuszczaj powietrza z ust! - nagle przebił się głos chłopaka. Skoro tak mówi.. raz.. dwa.. trzy..
~*~
-Hej.. wstawaj.. Kells nie rób mi tego. Podaj mi rękę - wyciągnął dłoń do mnie. Boże.. kręci mi się w głowie. Zszokowana wstałam błyskawicznie. Chwila.. ale.. znowu jesteśmy w parku.. tylko, że on wygląda nieco inaczej. Wokół fontanny nie ma ławek i.. ludzie są smutni? Wow..
-Gilbert..
-Mów mi Nathan, nie Gilbert. - zdziwiłam się i usiadłam na trawę. Jakie sekrety ma jeszcze zamiar przede mną odkryć?
-Dlaczego Nathan?
-Bo to jest moje prawdziwe imię. Gdybym przedstawił się w przyszłości jako Nathan Sykes, miałbym niezłe tarapaty. No i.. mógłbym spotkać siebie..
-Czy to nie jest tak, że jak przenosisz się w czasie, to znikasz? - chciałabym zaznaczyć, ze nadal ból nad czołem pulsuje niemiłosiernie.. lecz.. nie powiem mu.
-W przypadku cofania się. Jak lecisz do przyszłości, to w późniejszych latach.. można spotkać swoją osobę, tylko że w podeszłym wieku. Chodź, przedstawię cię mojemu zespołowi.
-To ty grasz?! - prawie krzyknęłam. On. jest. wokalistą. w. zespole. halo. czy. to. raj?
-W The Wanted.. obiło Ci się kiedyś o uszy? Nie no.. żartuję. Mój zespół rozpadł się kilka miesięcy temu z powodu dużej popularności One Direction. Musieliśmy odwołać nawet trasę koncertową w Europie, bo bilety nie sprzedały się. - spuścił głowę, poczym potrząsnął czupryną tak, że jego włosy stały się brązowe. Ratujcie mnie.. mdleję..
-To kiedy poznam.. tego całego Louisa? No bo.. muszę.. tak?
-Wszystko w swoim czasie kochana. Jutro zawitamy do nich na próbę. Przedstawię Cię jako moją przyjaciółkę. No co tak się patrzysz? - powiedział, gdy ja momentalnie pobladłam. -Chyba, że chcesz udawać moją dziewczynę? - poruszył dziwnie brwiami.
-Nie.. ja się w to nie bawię. Dobrze.. przyjacielu, z chęcią ich poznam. - poraz pierwszy odkąd trafiliśmy tutaj, usłyszałam swój własny śmiech. Nathan wziął nasze walizki i ruszyliśmy w drogę. Nie no.. przyznaję.. Londyn w 2068 roku wygląda bardziej kolorowo. Nie mam pojęcia jak mieszkańcy wytrzymują w tej szarości. Już lekko posmutniałam od samego widoku. Nagle przypomniała mi się jedna myśl. Majka.. Mitch.. nie pożegnałam się z nimi! Cóż.. jest już za późno.
Idąc ulicą rozglądałam mój wzrok patrzał wszędzie. Niesamowite, jak wszystko zmieniło się na przestrzeni czasów.
Po 15 minutowym marszu dotarliśmy pod apartament. I to nie taki mały.
-Robimy odpoczynek? - zapytałam zsapana.
-Pomyłka, ja tu mieszkam. - uśmiechnął się cwanie. To.. jest.. jego.. mieszkanie?! Jakim cudem? -Wchodzisz, czy będziesz tu stać? - sprowadził mnie na ziemię.
Idąc korytarzem, który był w odcieni morskiego, zauważyłam mnóstwo zdjęć. Rodzinne, z przyjaciółmi. Przy ostatnim zatrzymałam się.
-Ty.. i.. Lou się przyjaźnicie?
-Można tak powiedzieć.. niestety nasze zespoły niezbyt, dlatego raczej nazwałbym "koleżeństwo"
-Aha..
-Dobra.. przebierz się, czy jak tam wolisz, ale ostrzegam.. za pół godziny wychodzimy. - Gdzie on chce mnie zabrać? Sama ta wyprawa, to dla mnie wielkie przeżycie. Westchnęłam i włączyłam komórkę. Haha.. działa! Dziękuję babciu za ten stary model. No właśnie.. babcia.. zobaczę ją.. młodą. Kurde.. z jednej strony się boję, a z drugiej.. nie wiem. Spiew Nathana znaczył tylko jedno. Brał kąpiel. A jak to będzie randka? Nie jestem na to przygotowana.
Moment.. na razie go tu nie ma. Mogę się oprowadzić. O ile się nie zgubię w tak dużym pomieszczeniu. Zaczęłam od kuchnii. Ojej.. niby wyposażenie było ok, ale.. brakowało mi paru innych rzeczy. Halo! Jestem o 50 lat wstecz. Potrząsnęłam głową i ruszyłam dalej.
Każdy pokój miał odcień niebieski. Ktoś tu się zakochał, czy lubi zimno? Stawiam na drugą opcję.
-Kelly! O tu jesteś, idziemy?
-Gdzie mnie zabierasz? - zapytałam znudzonym głosem.
-Do kawiarnii, tylko najpierw musisz założyć na siebie to. - pokazał przede mną sukienkę, na ramionczkach, w kwiaty.
-Nie będzie mi chłodno?
-Mamy kwiecień, jest ciepło, choć ty możesz tego nie odczuwać.
-Pewnie tak, zaraz wracam.. - wzięłam ciuch i popędziłam do łazienki. O dziwo.. trafiłam. Kiedy zamknełam drzwi, przyjrzałam się swojemu odbiciu. Moja kitka całkowicie się rozwaliła. Ciekawe czy Nathan ma jakiś grzebień lub szczotkę. Ha! Znalazłam. Szybko rozczesałam kołtuny i ubrałam sukienkę. Ma chłopak gust..
~*~
-Czego się boisz? - zapytał, gdy usiedliśmy przy stoliku w kawiarence. Serce na maksa mi dudniło i w głowie miałam myśli "Ktoś Cię rozpozna i doniesie"... ale ja jestem z przyszłości.. nikt nie wie o moim istnieniu.
-Wielu rzeczy.. jak wytłumaczysz nieznajomym.. kim jestem dla Ciebie? Też przyjaciółką?
-Raczej tak.. słuchaj, ja mam dziewczynę.. - na te słowa prawie zakrztusiłam się kawą. Jest zajęty? Jaka szkoda.. -Twoja reakcja..
-Spokojnie, nic mi nie.. - zamierzałam dokończyć, ale do nas przysiadł się chłopak w kręconych włosach. Chwila.. to.. przyjaciel Louisa.. pan Harry? Łoo.. dlaczego tak późno się urodziłam? Jeny.. jakie ciacho..
-Harry, to jest.. moja przyjaciółka Kelly. - przedstawił mnie Nate.
-Nigdy wcześniej jej tu nie widziałem.. - spojrzał w moim kierunku rozbawionym wzrokiem.
-Bo straciła rodziców.. rodzina nie za bardzo ją lubiła, a że znamy się praktycznie od małego, postanowiłem przygarnąć swoją BFF. - objął mnie ramieniem, a ja się lekko uśmiechnęłam. To taki mamy plan taa?
-Bardzo mi przykro - Loczek złapał mnie za rękę.
-M.. mnie również.. - wymamrotałam.
-Słuchaj.. nie obrazicie się, jak wpadniemy jutro do was na próbę? Chcę pokazać Kells jak boyband przygotowuje się do nagrywania kolejnej plyty
-Jasne! Nie ma problemu! Stary.. muszę już spadać.. Cassie.. i te sprawy..
-Ok, to do jutra - chłopaki przybili sobie piątki. Czy.. ktoś mi pomoże w otrząśnięciu się? Tydzień temu.. widziałam się ze starym Harrym Stylesem, robiłam mu zakupy, a teraz? Widzę go jako młodego i jestem oczarowana. Boję się zobaczyć Louisa.. to dopiero będzie szok.
-Jednego już poznałaś.. co się stało? - wow, w końcu zauważył moją zdezorientowaną minę, brawa dla niego!
-No bo.. wcześniej.. go..
-Ups.. nie miałem tego w planach. Zamówić Ci ciasto? - w odpowiedzi pokręciłam głową na "nie". Najchętniej to zaszyłabym się w domu i nigdzie z niego nie wychodziła.. W międzyczasie podeszło do nas kilka dziewczyn, aby zrobić sobie zdjęcie z moim towarzyszem. Pewnie fanki. Z nudów zaczęłam rozglądać się po pomieszczeniu.
Mowę całkowicie mi odebrało, gdy zobaczyłam.. młodą parę.. chłopak nerwowo obejmował swoją partnerkę. Jedyną rzeczą było to, że znałam ich..
Louis Tomlinson oraz jego udawana dziewczyna Eleanor Calder, właśnie szli ulicą pogrążeni w rozmowie. Przysięgam.. wzięłam kartę dań i zaczęłam wachlować. Nie mdlej, nie mdlej..
-Wracamy.. - Nathan zasygnalizował powrót. Nie wstanę..
-C..czy mógłbyś.. w..wodę..  - ręce mi się trzęsą.. nie mówcie mi, że to jest niewidoczne..
-Ok, poczekaj chwilę - natychmiast zerwał się miejsca i poszedł do baru. Kilka minut później wyjaśniłam mu co ujrzałam. Szybko zrozumiał i natychmiastowo wróciliśmy do apartamentu.
-Nie obrazisz się, jeśli będziemy spać w jednym pokoju? - dziwnie na mnie spojrzał. Bał się czegoś?
-A dokładnie w jakim sensie?
-Chodź do sypialnii, to się przekonasz. - niechętnie podreptałam za nim. Ku mojemu zaskoczeniu.. łóżko.. czy jak kolwiek mam to nazwać, było na całej szerokości pokoju, więc spokojnie mogłoby tu spać 8 osób. Kiedy usiadłam, Nathan mocno mnie przytulił.
-Aż tak bardzo tęsknisz za swoją dziewczyną, że torturujesz moją osobę? - zaśmiałam się.
-W tym momencie uraziłaś moją dumę..
-Oj przepraszam.. tylko.. dziwnie się czuję.. zawsze tak okazujesz uczucia?
-Może niezupełnie.. muszę wyjść. Wrócę raczej późno, dlatego jakbyś czegoś potrzebowała, to dzwoń. - cmoknął mnie w policzek i zostałam sama z myślami.
I co ja mam teraz robić? Ej.. mój dziennik. Miałam zapisywać wszystko pod koniec dnia. Biorąc pod uwagę, że zbliża się godzina 19:00.. idealna pora. No to..
"kwiecień 2013.
Czy to możliwe, żeby w fontannie był teleporter? Takie rzeczy naprawdę istnieją. Dzisiaj.. za dużo rzeczy się wydarzyło. To całe.. cofnięcie się w czasie.. spotkanie Harrego Stylesa.. jako młodzieńca. Jeszcze okazało się, że Gilbert to tak naprawdę Nathan z jakiegoś bandu. Najgorsze jest to, że zobaczyłam moją babcię.. taka młoda.. szła razem ze swoim udawanym chłopakiem, całkowicie nie zwracając uwagi na przechodniów. Dla mnie to jakaś trauma z powodu.. Louisa. Nie chciałam go pierwszego dnia zobaczyć. Przez pewien okres był tylko postacią ze zdjęcia. Teraz tak nie jest. Miałam go jutro zobaczyć. Przepraszam.. czy to miało mnie przygotować do jutrzejszego poznania? Chyba tak. Położę się spać.. napiszę wiadomość do Nate'a i odpływam w krainę Morfeusza. Zjadłabym cos, ale.. nie umrę bez zjedzenia kolacji.
Jutrzejszy dzień.. będzie straszny"
Szablon by S1K