sobota, 15 marca 2014

Rozdział 3.

Spanie do 14:00 okazało się złym pomysłem. Jednak te pobudki, robione przez siostrę.. są dużo lepsze, niż to moje wstawanie o której się chce. Mam takiego lenia.. szkoda gadać. Powoli usiadłam na łóżku. Moment.. dlaczego jest tak spokojnie? Zazwyczaj mama i Amanda zawzięcie dyskutowały o czymś na dole..
Postanowiłam to sprawdzić. Schodząc po schodach prawie potknęłam się o własne nogi. Ja i ta moja świetna koordynacja ruchowa!
"Nie będzie nas do końca dnia, jesteś na tyle duża, że potrafisz o siebie zadbać. Rodzice" Nie no.. cudowny list zostawili mi w kuchni. A tak bardzo chciałam zapytać mamę o jedną rzecz. Chwila.. jestem sama.. są dwa wyjścia.. albo poszukam odpowiedzi na pytanie.. albo wybiorę się jeszcze raz do babci. Po zastanowieniu się, poszłam na górę wziąść szybki prysznic, następnie nałożyłam na siebie stare dresy. W niedzielę mało osób ze szkoły łazi po mieście, więc makijaż jest zbędny.
Jak tylko zjadłam dwie kanapki, chwyciłam za torbę, w której miałam rysownik i wyszłam.
-Idziesz dowiedziec się o prawdzie? - zapytał znienacka czarnowłosy. Skąd on się tu znalazł?!
-A co Cię to obchodzi? - wywróciłam oczami.
-Niedługo się zobaczymy.. i to nie w takich okolicznościach. -Chcąc go niesłuchać.. rzuciłam się biegiem. Tamten koleś oszalał! "Zobaczymy się niedługo" "Widziałaś Tomlinsona" pokręciłam głową i nacisnęłam na dzwonek. Chyba nie przeszkadzam.
Babcia zdziwiona otworzyła drzwi, ale wpuściła mnie. Widać po niej było, że nie jest w humorze. Czyli.. znowu nie zdobędę żadnych informacji? Eh..
-Złotko.. co Cię do mnie sprowadza? - w jej oczach był smutek. Płakała? Wzięłam głęboki wdech.. raz się żyje.
-Ja.. z powrotem zaczęłam malować.. wczoraj zobaczyłam to zdjęcie, twoje z.. tamtym chłopakiem.. czy mogłabym.. je..
-Zobaczyć? oto Ci chodzi? Kelly co się dzieje, denerwujesz się, spoglądasz w dół.. tak samo jak ja w twoim wieku gdy coś przeskrobałam - uśmiechnęła się.
-No bo.. z resztą nie ważne. Jak się czujesz? - zapytałam. Po ludziach widać, jeśli płakali.. ale dlaczego babcia El? I przez kogo?
-Dobrze, dlaczego pytasz?
-Coś się stało.. i przez to jesteś smutna.. - spuściłam głowę. Czy kiedy kolwiek dojdę do sedna sprawy?
-Od krojenia cebuli mam być smutna? Żabciu.. robię obiad, kotlety mielone z ziemniakami, zjesz? - w oczach staruszki pojawił się cień nadziei. Nie moge odmówić.
-Pewnie - uśmiechnęłam się, choć w tej sytuacji, było to bardzo trudne.
Wykorzystując chwilę, wzięłam zdjęcie. Przyjrzyjmy się napisowi jeszcze raz. "Eleanor Calder i Louis Tomlinson, rok 2013" Czyli.. jakieś.. 55 lat temu. Z wrażenia wyrwało mi się ciche "wow" tak dawno temu.. przecież moja mama ma 40 lat.. Patrząc na zdjęcie starałam się zapamiętać jak najwięcej szczegółów. Mam pytanie.. czy ja jestem jakimś wybrykiem natury? Babcia była.. laską.. mama też wyglada na co najmniej 28.. Amanda wygrywała każde wybory miss w liceum, a ja? Brzydkie kaczątko.
Po zjedzeniu obiadu grzecznie się pożegnałam i postanowiłam wrócić do domu. Tomlinson.. Tomlinson.. babcia z nim była. Byli parą.. zagadka.. a ja takich rzeczy nie lubię, bo jestem po prostu ciekawa!
-W końcu się dowiesz.. wszystkiego.. spróbujesz naprawić.. - przysiegam.. ten chłopak za mną wszędzie łazi! Już chciałam krzyknąć, ale.. znowu zniknął. Mam schizy? Przez nieuwagę wpadłam na starszego pana. W trymigach się podniosłam i pomogłam mu wstać.
-Bardzo przepraszam, byłam tak zamyślona, że nie patrzałam jak idę.. przepraszam.
-Nic się nie stało - machnął ręką - w twoim wieku ciągle miałem w chmurach.. a jaki głos! Dobre czasy.. zespół.. przyjaciele. Wychodziła pani od domostwa Calder?
-Emm.. tak, a czemu pan pyta? - ok.. jestem zdezorientowana..
-Nie chciałbym robić problemów.. ale czy mogłaby mi pani pomóc zrobić jutro zakupy? Moja żona przebywa w sanatorium, a o starym Harrym Stylesie świat zapomniał..
-Jutro mam szkołę.. myślę, że znajdę czas.. może być po południu?
-Jak dobrze! Wyrobi się pani na 15:00? Oczywiście za pomoc zapłacę.
-Nie ma sprawy. - Idę sobie ulicą.. spadam na starszego pana.. i od razu dostanę pieniądze za pomoc. Jedno mnie nurtuje.. ten pan.. śpiewał w zespole? A może.. znał tego chłopaka babci. No i może w końcu czegoś się dowiem!
~*~
Minął tydzień.. niestety.. w szkole nie wiedzie mi się za dobrze, a dlaczego? Bo jakaś chora cheerledearka się mnie uczepiła! Mam po prostu przesrane. Tak chyba jest od wieków, że jakieś puste lalunie traktują innych jak śmieci. Przechadzałam się korytarzem razem z Majką i Mitchem, gdy nagle.. zamurowało mnie. Tuż przy szafkach stał ten chłopak, który mnie "prześladował". Przyjaciele zareagowali natychmiastowo, pytając się, czy dobrze się czuję. Pokręciłam głową na nie. Chwilę później wyszliśmy na świeże powietrze. Ej.. nie chciałam im tam zemdleć.. chyba.
-Kelly... Kelly! - krzyknął lekko zirytowany blondyn. Bujam w obłokach..
-Mitch nie drzyj się, przecież jestem obok. - skrzywiłam się.
-Właśnie pytaliśmy się Ciebie, dlaczego zrobiłaś się momentalnie blada.. a tak a propo.. jadłaś coś dzisiaj? - spojrzał wzrokiem "mordercy". Mam kłopoty.. -Wykończysz się nam i co będzie? Od razu uprzedzam, że po zajęciach idziemy na dużą pizzę.. albo wiem! Na dwie duże pizzy. Ja z Majką na pół i jedna dla panny Tomphson. Wiecie.. - nie dokończył zdania, bo na dziedzińcu rozległ się dzwonek syglnalizujący rozpoczęcie się kolejnej lekcji.
Ale.. wracając do pana Stylesa. Owszem.. byłam u niego w tamtą niedzielę. Co nie co już przyswoiłam. Ten cały Louis śpiewał w zespole razem z panem Harrym. Tylko, że.. nic więcej, po za faktem o związku mojej babci i Tomlinsona.. nie dowiedziałam się. Cytuję "Nie mogę Ci więcej wyjawić, ponieważ jest to sprawa między twoją babcią, a kimś innym. Przykro mi, nie chcę mieć kłopotów" Wtedy grzecznie podziękowałam i wróciłam do domu.
Zatkało mnie, gdy na kanapie w salonie.. siedział.. on.
-Kells, twój znajomy wpadł w odwiedziny, wpuściłam go, nie gniewasz się? - zapytała moja mama i poszła do góry z kawą. Boże.. czego ode mnie chce? I dlaczego przedstawił się jako.. znajomy..
Wziełam głęboki oddech i stanęłam przed nim z założonymi rękami. Starałam uspokoić swój oddech. Jasne, że się go trochę bałam. Te.. podejścia od tyłu.
-Co tutaj robisz? - wypaliłam w końcu lekko zdenerwowana.
-Przyszedłem Cię odwiedzić.. - zaśmiał się.
-Co tutaj robisz.. - powtórzyłam ponownie pytanie. Nie ze mną takie numery.
-Usiądź.. jeszcze się nie przedstawiłem. Gilbert - wyciągnął w moją stronę rękę, a ja ją odtrąciłam. -Uu.. nie darzysz mnie sympatią.
-Przestań.. - spuściłam głowę. Myśl jasno..
-Nie próbowałaś nigdy.. poszukać informacji w internecie? Technologia zrobiła takie postępy.. - do czego zmierzał? Rozejrzałam się po pokoju. Gdyby tylko powiedział coś z sensem. -Słyszałaś o podróżach w czasie?
-Co?
-Podróże w czasie.. cofasz się do pewnej daty, żeby coś naprawić.. z małymi konsekwencjami, jeśli postąpiło się źle.
-Obiło mi się o uszy..
-Dobra.. tak się nie da. Widzę.. czuję twój strach. Zdradzę Ci to, bo nie będę mógł z tobą współpracować. Eleanor Calder i Louis Tomlinson. Powinni być teraz razem.. chcesz usłyszeć.. o co chodzi? - zapytał przysuwając się do mnie. Oto chwila prawdy?
-Powiedz.. mam dość zastanawiania się o co biega w tym wszystkim. Ani babcia, ani mama nie chciały mi nic powiedzieć. Gilbert.. można tobie ufać? - nieśmiało zadałam pytanie. Mamy rozmawiać otwarcie, tak?
-Pewnie. Ok.. na zdjęciu zobaczyłaś pewną datę. 2013.. 55 lat temu. Wracając do tamtych czasów.. kilka lat wcześniej, młody Louis Tomlinson i Harry Styles byli ze sobą. Ukrywali swoją miłość.. nieskutecznie. Oczywiście jako członkowie boybandu, który podbijał świat, nie mogli publicznie ukazywać swoje uczucia. Zarząd "Modest!" zrobił casting na dziewczynę dla starszego. Przybyła na niego również twoja babcia. Kiedy okazało się, że jest modelką, ale i także uczącą się studentką wybrali ją. Początkowo grali, udawali, jak bardzo dobrze czują się w swoim towarzystwie. Podczas ery "Elounor" Harry musiał też mieć dziewczynę. Długo nie szukali. Młoda Cassie była strzałem w dziesiątkę. Fanki z czasem wyczuły Larrego. Chłopaki oddalali się od siebie. Nie było już, że Tomlinson i Styles stoją obok siebie na zdjęciu. Twoją babcie bardzo to martwiło. Wielokrotnie rozmawiała z chłopakami, żeby nie kłócili się. Ona wierzyła w ich miłość.. jako jedna z nielicznych. Radziła sobie z hejtami. Larry Shippers oskarżały ją o zniszczenie miłości. Tylko, że ona sama ich.. shippowała. Czasami miała ochotę powiedzieć "zgadzam się z wami, macie rację. Między mną a Louisem nie ma niczego więcej niż przyjaźń". Pewnego dnia.. Styles wyznał Lou, że zrywa z nim. Poleciały słowa typu "Cassie otworzyła mi oczy na świat. Nadal będę Cię traktował jak brata". Eleanor przez kilka dni przesiedziała z zapłakanym Tomlinsonem. Wiesz jak mu było ciężko? Gdyby nie ona.. on parę razy sięgał po żyletki.. i inne proszki. Twoja babcia wielokrotnie ratowała mu życie. Zaopiekowała się swoim przyjacielem jak najlepiej potrafiła. Kilka miesięcy wcześniej.. zaszła w ciąże z strasznym chłopakiem. Nazywał się Max. Wykorzystał biedną El i zostawił ją samą.. z dzieckiem w drodze. Louis przygarnął ją do siebie, ponieważ miał u niej dług wdzięczności. Pokochał tą dziewczynę.. przedstawił rodzinie.. tylko.. po narodzinach Mileny.. nie wiadomo co się między nimi stało. Chłopak.. zniknął.. i dlatego jestem tutaj. - skonczył opowiadać swoją historię. Siedziałam jak zaczarowana. Naprawdę te rzeczy się wydarzyły? Potrząsnęłam głową.
-Skąd tyle wiesz? - spojrzałam na niego wymownie.
-Bo ja.. przybyłem po Ciebie.. - spuścił głowę.
-Po mnie? - zdziwiłam się. -Tylko, że po co..
-Jesteś jedyną osobą, która może to naprawić. - w jego oczach były łzy. Tak to mnie nachodził, teraz.. całkowity obrót sprawy.
-Nie pochodzisz z tych czasów..
-Zgadłaś.. żyłem w czasach, w których to się stało. Po zniknięciu Tomlinsona, powiedzieli mi, że tylko najmłodsze dziecko córki Calder może doprowadzić wszystko do porządku. Zdecydowałem się na podróż w czasie, żeby Ciebie odnaleźć.
-Ale jak ja miałabym to zrobić? Wyobrażasz to sobie? - założyłam nogę na nogę i odchyliłam głowę do tyłu. Słabo mi. Chłopak spojrzał na mnie niebieskimi oczami i wziął za rękę.
-Jest na to wiele sposobów. Nie bój się.. nie będziesz sama. Będę z tobą.. czy pomożesz mi?
-... nie wiem..
-Nie bój się.. nie od razu. Musimy załatwić parę spraw. Więc?
Ta sytuacja od początku mnie ciekawiła.. oraz zamartwiała. Teraz gdy już wszystko wiem.. mam pomóc. Kelly, myśl spokojnie. Jedna decyzja.. tylko.. co by było, gdyby ten chłopak nie zniknął? A może.. jeśli bym go znalazła.. to po prostu.. żył by sobie dalej z moją babcią? Może by w końcu nie wmawiała mi, że płacze od cebuli, tylko z powodu straconego przyjaciela? Wszystko zależy ode mnie..
Szablon by S1K