poniedziałek, 3 marca 2014

Rozdział 1.

Rozdział 1.
Leniwie przeciągnęłam się i spojrzałam na zegarek. Ugh.. 5:04 .. dlaczego zawsze muszę się budzić o tak wczesnej porze? Nie rozumiem. Westchnęłam. To wszystko przez Amandę, bo musi przed szkołą iść pobiegać. Emm.. a co mnie to obchodzi? Jeśli się nie wysypiam.. cały dzień chodzę wkurzona na wszystkich, ale.. najwyraźniej moja starsza siostra nie robi sobie z tego nic. Chwilę później poszłam pod prysznic. Uwielbiam zimną wodę na przebudzenie.. szczerze mówiąc takie przymusowe. Kiedy owinęłam się w ręcznik, podeszłam do szafy. I w co ja biedna mam się ubrać? Ama zabrała moje ulubione dresy.
Ostatecznie mój wybór padł na znoszone niebieskie jeansy, zieloną koszulkę oraz fioletową bluzę. Żadnej rewelacji nie ma.. Przejrzałam się w lustrze. Brązowe włosy opadały swobodnie na ramiona. Jakie one są długie.. prawie do pasa.
Zmuszając nogi do jakiego kolwiek ruchu podreptałam do kuchni. Zajrzałam do lodówki i stwierdziłam, że na początek dnia sam jogurt musi mi wystarczyć.
Wygodnie zasiadłam się przed telewizorem. Rodzice jeszcze śpią, a ja do wyjścia mam jakieś półtora godziny. Może Majka po mnie zajdzie? Hah.. kogo ja oszukuję. Ona nie jest rannym ptaszkiem. Najwcześniej spotkamy się w szkole.
Dalej.. dalej.. niech już zostanie na MTV. Po jakimś czasie moją uwagę zwrócił sms. Nieznany numer.. nieciekawie.
"Spotkajmy się dzisiaj przed szkołą, będę czekał przy wejściu C3"
Uu.. adresatem jest chłopak. Mam się bać? Jakiś nieznajomy..
-Kelly.. wzięłaś mój jogurt naturalny?! - wydarła się Amanda.
-Hej, wyluzuj, byłam głodna.. a przy okazji.. kupisz mi taki jak wrócisz z uczelni? Był przepyszny - cmoknęłam ustami.
-P..przegięłaś! - tupnęła nogą. Okres się jej zbliża czy jak? Ma takie humorki, że normalnie szok.
-Złość piękności szkodzi, moja droga - zaśmiałam się  i poszłam na górę po torbę. W pokoju szybko spojrzałam na plan. Hmm.. 6 lekcji? Oby rodzice nie kazali mi czegoś zrobić po szkole.
-Kell's już nie śpisz? - zapytała zaspanym głosem moja mama. Wow.. widocznie dopiero wstała, bo na sobie ma jeszcze pidżamę..
-No zaraz wybieram się na lekcje..
-Wpadnij do babci El, jak będziesz wracać dobrze? W domu nikogo nie będzie..
-Możecie mi dać klucz i nie będę robić kłopotu babci.. - spuściłam głowę. Za bardzo nie chciało mi się tam iść. Ej.. przed chwilą sobie to wykrakałam. Nie fajnie..
-Proszę Cię.. kilka lat temu zmarł jej mąż.. mój ojciec.. jest sama.. a jak ja wam nie powiem, to żadna z was nie wybiera się do niej. -Emm.. właśnie usłyszałam.. prawdę?
-No dobrze.. i tak czeka mnie samotny powrót, więc.. odwiedzę ją.. - westchnęłam.
-Dziękuję. - rodzicielka mnie mocno przytuliła.
15 minut później po drodze wpadłam do Majki. One jest bardziej pokręcona ode mnie. I jeszcze te ciuchy w neonowych kolorach.. z kim ja się zadaje..
-Hej hej - powiedziała radośnie przyjaciółka.
-Co Ci się dzisiaj stało? - zdziwiłam się.
-Różne czynniki.. ee.. wyspałam się między innymi. O co chodzi z tym chłopakiem?
-Nie mam zielonego pojęcia. Wiem tylko tyle, że chce się ze mną spotkać.
-Czy ja o czymś nie wiem? - szturchnęła mnie w ramię.
-Przestań.. kolesia nie znam..
-Czy czasami on nie stoi tam przy C3? - wskazała ręką, a ja zamarłam. Ubrany był w czarną skórę, rurki.. szarą koszulkę. Mam się bać? Przełknęłam ślinę i.. próbowałam go wyminąć. Bezskutecznie.
-Unikasz mnie? - usłyszałam za uchem, lecz gdy się obróciłam.. nikogo nie było. Co to miało znaczyć? -Nie bądź naiwna.. każdy chce poznać tą historię..
-Robisz sobie ze mnie żarty? - powiedziałam półgłosem. Nagle.. chłopak pojawił się przede mną.
-Nikt skarbie.. Ty mnie widzisz i wybrani. Pozostali.. nie. - zaśmiał się. -Mam dla Ciebie zadanie.
-I.. idź sobie.. nie jesteś przypadkiem hologramem? - zaraz mi serce wyskoczy!
-Wręcz przeciwnie.. do zobaczenia później.. -ee.. zatkało mnie. On.. odwrócił się i pobiegł. Nie mogłam ruszyć się z miejsca. Ocknęłam się dopiero gdy Eryk ze starszej klasy wpadł na mnie. Jedyne co teraz czuję to.. szok.
Lekcje.. jak to lekcje.. musiałam się jedynie na fizyce tłumaczyć, dlaczego spóźniłam się na pierwszą lekcję. Znalazłam niezłą wymówkę.. powiedziałam, że podczas drogi Amandzie zepsuł się samochód i tak dalej. Zastanawiałam się.. czemu Majka musiała dziś iść do lekarza. Po godzinie 13 wychodząc z budynku kopałam nogą kamyczek. -Nie wymigasz się z odwiedzin - odezwał się w mojej głowie głosik.
Nawet nie zorientowałam się, kiedy doszłam pod dom babci. Ciekawe czy zrobiła szarlotkę, którą tak bardzo uwielbiam. Wzięłam głęboki wdech i weszłam przez furtkę, następnie podeszłam do drzwi. Raz kozie śmierć?
-Kelly! Kochana jak ja Ciebie długo nie widziałam! - ucieszyła się.. staruszka. Mogę tak nazwać osobę po 70-ce?
-Tylko dwa tygodnie. - uśmiechnęłam się. -Po za tym mama mówiła..
-Wejdź, nie stój na ganku. - Nie powiem.. wnętrze domu.. wyglądało imponująco. Jest bardzo nowocześnie, w przeciwieństwie do mieszkania dziadków ze strony ojca. Plecak położyłam na kanapie, na której usiadłam. Nie mam pojęcia, ale.. trochę dziwnie się tutaj czuję.
-Babciu.. - zawołałam, lecz.. nie było odpowiedzi. -Emm.. babciu..
-Co się stało słońce? - wyłoniła się z kuchnii razem z ciastem.
-Ja.. po prostu się wystraszyłam, że coś się stało..
-Nie jestem na tyle stara, żeby.. oh.. miło, że się troszczysz.
Wywróciłam oczami i zajęłam się jedzeniem ciasta. Co jak co, ale szarlotka babci El jest najlepsza na świecie. Potem.. (z resztą jak zwykle) zapanowała niezręczna cisza. Naprawdę czasami nie wiem o czym mamy rozmawiać. Moją uwagę w pewnej chwili przykuło zakurzone zdjęcie. Niepewnie wstałam i wzięłam je do rąk. Przedstawiało ono.. młodą Eleanor Calder oraz.. chłopaka o niebieskich oczach i brązowych włosach. Przecież to.. to nie był dziadek.
-Emm.. babciu.. to jest ten piosenkarz o którym opowiadała mama? - zapytałam. W jej oczach pojawił się smutek. Czyli.. tym pytaniem.. sprawiłam.. ból?
-Słonko.. to.. długa historia..
-Ja mam czas - usiadłam obok niej.
-Może.. kiedy indziej. Powinnaś już zbierać się do domu, pewnie masz prace domową do odrobienia. -wyczułam w jej głosie niepokój. No cóż.. jeśli babcia nie chce mi powiedzieć.. Westchnęłam, wzięłam plecak i ruszyłam w stronę drzwi. Właśnie zostałam wypędzona.. aha. Potem się nie dziwię, że nie mamy dobrego kontaktu z rodziną mamy. Od niechcenia wyciągnęłam słuchawki i włączyłam radio.
Przede mną.. jakiś kilometr marszu. Tamten chłopak.. i ten błękit.. nie dawały mi spokoju. Przez tą sprawę, nie zwracałam uwagi na utwory. Ugh.. znowu czeka mnie rozmowa z starszą siostrą. Jak ta blondyna zacznie się kłócić.. odpuszczę to sobie.
O 19:00 przebrana w pidżamę leżałam na łóżku czytając magazyn o modzie. Boże.. te dziewczyny to sama skóra i kości.. aż się błagają o danie sytego obiadu.
W pewnym momencie.. okno balkonowe otworzyło się, wiart zawiał do pokoju. Kto znowu nie domknął drzwi? Momentalnie zakręciło mi się w głowie, gdy próbowałam wstać.
-Zobaczyłaś go.. i jak? - przerażona aż pisnęłam. Skąd pojawił się ten chłopak?! Czarnowłosy nie dawał za wygraną. -Zadałem Ci pytanie..
-A.. a.. ale.. kim ty jesteś? Jak się tu dostałeś? -zadrżałam.
-Zadałem pytanie.. - swój wzrok skupił na paznokciach.
-K..kogo miałam zobaczyć..
-Młodego Louisa Tomlinsona. Razem z Eleanor Calder. Ta dziewczyna ukrywała związek.. a potem sama go zniszczyła.
-Czego ode mnie chcesz.. - i o jakim zniszczeniu on mówi?
-Nie.. to ty będziesz później coś potrzebować..
-Ale co?! - prawie wrzasnęłam. Ratunku.. czy to są omamy?
-Dowiesz się w swoim czasie.. Calder..
-Ja nie jestem.. -po raz kolejny.. zniknął, uciekł. Wystraszona schowałam twarz w dłoniach. Czy to możliwe.. żeby to był.. ktoś z przeszłości.. i.. chwila.
Teraz są sposoby, żeby cofnąć się w czasie, ale także.. żeby spojrzeć w przyszłość. Czyli.. czy to.. on.. był z.. któregoś czasu? eh.. bezsensowne pytania. Jasne, że tego nie wiem! Nie wiedząc co ze sobą zrobić zeszłam na dół. Jaki obrazek zastałam? Ami migdaląca się ze swoim chłopakiem na kanapie.. bleee.
-Ekhem.. - odchrząknęłam. -Amanda.. masz chwilkę?
-Zajęta.. - wymamrotała - nie widzisz?
-Rzeczywiście.. przepraszam, że przeszkadzam. - wróciłam z powrotem na górę.
Lekcje odrobione.. kolacji nigdy nie jem..
Początkowo próbowałam zasnąć. Bez skutku.. bo po głowie krążyło mi pytanie. Kim do cholery jest.. lub był Louis Tomlinson? Po za tym, że śpiewał?
Szablon by S1K