poniedziałek, 5 maja 2014

Rozdział 15. Ostatni

Jak się czuje ktoś ze świadomością, że w pewnym sensie uratował życie drugiej osoby? Myślę, że to przyjemne uczucie. Kiedy coś się nam nie udaje.. nachodzi nas taki wielki pesymizm, a wiara w siebie gwałtowanie spada. Ja czułam szczęście. Może i nie pamiętam co się stało po tym jak dokonałam odkrycia o amnezji Louisa.. ale i tak duzo zdziałałam.
"If we were in movie.. you be the right guy.. and I'll be the best friend.. that you fall love.." - nie mam zielonego pojęcia dlaczego na myśl przyszła mi ta piosenka. Ostatnio.. wszystko jest takie poplątane.
Coś połaskotało mnie w nos. Powoli otworzyłam oczy. Louis numer dwa.. podpierał się na prawej ręce i usmiechał się do mnie. Odwzajemniłam to. Kto by się spodziewał.. przypadkowo w przeszłości zakochałam się w Louisie Tomlinsonie, członku wielkiego boybandu.. a teraz? Jestem zakochana.. w tym drugim. Może i różni się trochę od tego pierwszego, ale.. on jest idealny.
-O czym myślisz? - wyrwał mnie z natłoku myśli jego głos. Skierowałam swój wzrok na sufit.
-O wielu rzeczach.. myślę, że w końcu jesteś gotowy na poznanie prawdy.. - westchnęłam, a chwilę potem się zaśmiałam widząc zdezorientowaną minę chłopaka. Ale.. nie potrafiłam dobrać słów. Nagle.. zabrakło mi powietrza w płucach. Co się dzieje do cholery? Zaczęłam panikować. Jak to..
Nawet nie zauważyłam kiedy znalazłam się w samochodzie, a w tle było słychać słowa Louisa "Wszystko będzie dobrze"
Chciałam żeby tak się stało.. tylko, że ból w klatce piersiowej się nasilał. Coraz częściej.. i mocniej.
Jakieś pół godziny później za mnie oddychała jakaś maszyna. Przed oczami.. obraz.. był taki.. zamazany. Dlaczego?
-Niech pan ją uratuje! Ona musi przeżyć tę noc! Chciałem zostać jej mężem.. mieć z nią dzieci.. niech pan coś zrobi!
-Zrobimy co w naszej mocy, ale..
-Zawsze musicie znaleźć jakieś ale! Straciłem Kelly na trzy miesiące, a teraz na zawsze?! Ja..
-Panie Tomlinson, proszę się uspokoić. Gdyby nowotwór został wcześniej wykryty, pacjentka miałaby większe szanse, teraz.. przykro mi, minimalne. Proszę się przyzwyczaić do myśli, że ta dziewczyna jutro.. będzie w innym świecie.
-(płacz)..
Może i widziałam wszystko za mgłą, może każde słowo odbijało się echem. Ta informacja wytrąciła mnie z ruchu. Umrę? Jaki znowu nowotwór? Próbowałam się skupić na czymkolwiek. Bez skutku. Wszystko się kręci.. mam dość.
-Obiecuję Ci, że nie odejdziesz.. zostaniesz ze mną, prawda? - poczułam nacisk na prawą rękę. Tak bardzo chciałam mu powiedzieć, że nie daję rady. Nie mogłam. Jego serce.. i tak roztrzaskało się na miliony kawałeczków. Dobiegła do mnie myśl.. drugi Tomlinson zraniony, co teraz?
-Będę walczyć.. - wychrypiałam. Mój głos.. wydawał się obcy. Nie rozpoznawałam go.
-Musisz walczyć. Dla mnie dla nas.. pamiętasz te wszystkie chwile? - jak na rozkaz stanęły przede mną sceny z życia, nawet te, które nie pamietałam wcześniej.
"-Amanda poczekaj! Nie zostawiaj mnie! - krzyknęła 8-letnia ja. Nie mogłam nadążyć za siostrą, ponieważ ona lepiej biegała po plaży. Zrezygnowana usiadłam na piasku. Małym patyczkiem zaczęłam rysować wzorki. Po chwili obok mnie usiadł chłopiec.
-Czy ty też masz dość czasami rodzeństwa? Wszystko robią na złość..
-Tak.. jestem Kelly - uśmiechnęłam się. I wtedy zobaczyłam jego oczy..
-A ja Louis - wyszczerzył się, ukazując brak dwóch dwójek na górze. Zabawnie wyglądał..
Od tego zaczęła się nasza znajomość. Potem razem do końca w podstawówce.. a dopiero w gimnazjum wyjechał.. zostawił. Jednak.. przetrwaliśmy tę rozłąkę. Razem do końca? Niemożliwe..
Czułam jak maszyna coraz wolniej pika, a chłopak staje się nerwowy. Łzy staneły mi w oczach. Zbliża się koniec? Nie nie nie. Tyle rzeczy mu nie wyjaśniłam, nie powiedziałam o podróży w przeszłość, po to aby naprawić coś w życiu jego dziadka oraz mojej babci. Cieszę się, że ułożyło im się, mimo ciąży mojej babci Eleanor z.. Maxem. Nie nazwałabym go dziadkiem, ponieważ.. przed narodzinami mamy.. opuścił El.
Pip.. pip.. piiiiiiiiip.
Unosiłam się do góry. Teraz patrzałam na swoje ciało z innej perspektywy. Ostatnim wspomnieniem jakie pamietam to słowa wyszeptane do Lou -Zawsze będę przy tobie.
Nigdy go nie opuszczę. Postaram się go chronić.. od tej drugiej strony.
KONIEC.

Tak wiem, strasznie dziwne, ale to bardzo dziwne zakonczenie, niestety.. straciłam pomysł na te fanfiction. Może.. fabuła jest nieźle pokręcona, bo po raz pierwszy wzięłam się za takie coś, ale.. spędziłam miłe chwile na pisaniu tego.
Nie osiągnęłam skucesu z tą opowieścią, tak jak z "Why me and 1D?". Myślę, że to tylko dlatego, bo nie dodawałam zbyt często rozdziałów, ale także.. niezbyt zachęciłam innych do lektury.
Szczerze? Czasami się zastanawiam czy potrafię pisać.. początkowo miałam problemy z dialogami.. teraz "szkolę sie" w pisaniu opisów. No cóż..
Dziękuję tym, którzy zajrzeli tutaj i poświęcili chwilę swojej uwagi. Opowiadanie jest krótkie.. bo miałam taki zamiar.

ZAPRASZAM NA MOJEGO AKUTALNEGO BLOGA:
(pod zdjęciem KLIK!)
http://lonelyy-i-maybe.blogspot.com/

Szablon by S1K